niedziela, 24 sierpnia 2014

Aksjomaty i Dogmaty Kultu Szczupłej Sylwetki

Hej,
dzisiaj trochę informacji na temat odchudzania. Mam nadzieję zapoczątkować nowy cykl ;)

1. Dieta na płaski brzuch. 
 Powiedz mi, jak schudnąć z brzucha? Jak ty to robisz, że wcale nie jesteś chuda, a brzuch masz prawie płaski? Znalazłam dietę na płaski brzuch, mogłabyś przejrzeć? - te zdania słyszałam najczęściej w ciągu ostatniego roku, w takiej, czy innej formie. Nic dziwnego, kto z nas nie marzy o płaskim, idealnie wyrzeźbionym brzuszku, który można bez wstydu prezentować na plaży, pokazać naszemu TŻ, na basenie, u lekarza czy choćby w sprzedawczyni w sklepie?
 Niestety, muszę Was zmartwić. Nie ma czegoś takiego, jak dieta na płaski brzuch. Nie da się schudnąć z jednej, konkretnej części ciała.
 Problemem (prawie) każdej kobiety jest to, że tyje w jedno ulubione miejsce. W moim przypadku są to pośladki i górna część ud. Jestem typową gruszką. Nawet gdy ważyłam 67kg przy 171cm wzrostu nie było tego widać po brzuchu, jeśli odpowiednio dobrze się ubrałam. Moja współlokatorka była pod wrażeniem. "Nawet jeśli teraz utyłaś, to w ogóle tego po Tobie nie widać".
 To oczywiście nie była prawda. Było widać (i to bardzo wyraźnie) po sposobie, w jaki spodnie opinały mi tyłek. I wbrew temu, co mówiła moja współlokatorka, mój brzuch również ucierpiał, co czułam, gdy siadałam - pasek boleśnie mi się wpijał w żołądek.
 Później schudłam. Na pierwszy ogień poszła talia i boczki. Dlaczego?

 Stało się tak, ponieważ chociaż tyjemy głównie miejscowo (np. głównie rosną nam pośladki, brzuch, uda, czasami plecy), to proces chudnięcia odbywa się
  r ó w n o m i e r n i e.
 Ponieważ najmniej otłuszczonym miejscem mojego ciała była talia, gdy zaczęłam chudnąć najbardziej było to widać właśnie tutaj. Skoro było tam mało tłuszczu to i najszybciej można było dostrzec efekty. A skoro moje pośladki były, są i pewnie będą miejscem najbardziej osłoniętym tkanką tłuszczową, to nawet, gdy schudłam do 62kg nie rzucało się to w oczy tak bardzo jak talia.
 Raz w życiu udało mi się osiągnąć wagę 56kg. Wówczas chudłam w kolejności: boczki, talia, okolice kolan, uda, pośladki. Gdzieś po drodze zmniejszyła mi się też miseczka biustonosza.
 Moja najlepsza przyjaciółka ma figurę typowego jabłka: przezgrabne nogi i tyłek, ale jest brzuszek i spory biust. Któregoś roku udało jej się sporo schudnąć. Pamiętam, jaka była poirytowana, gdy jej i tak już cudowne nogi robiły się z dnia na dzień coraz zgrabniejsze i bardziej seksowne, podczas gdy biust nadal wypełniał całą miseczkę biustonosza. Wtedy żadna z nas nie wiedziała za dużo o odchudzaniu.
 Z wiedzą, jaką posiadam dzisiaj, nakazałabym jej cierpliwość ;)

Co z ćwiczeniami na brzuch?
 No i niestety, tutaj również muszę Was zmartwić. Najczęściej wykonując ćwiczenia typu brzuszki wzmacniamy jedynie mięśnie, nie spalamy tkanki tłuszczowej (mam na myśli typowe dla wielu osób 20-100, szybko zrobionych brzuszków przed snem).
 Tłuszcz spalamy dopiero po 20 minucie treningu. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek na początku zdecydował się ćwiczyć tyle czasu, a potem jeszcze dodatkowo 10-20 minut, by cokolwiek spalić. Niektórzy o tym wiedzą i dlatego nawet nie podejmują się ćwiczeń. Po co mam ćwiczyć brzuch, skoro i tak nie schudnę?, myślą.
 Częściowo mają rację. Jedna z moich koleżanek miała baaaaaaaaaaaardzo mocno wyćwiczone mięśnie... pod warstwą tłuszczu. Potrafiła robić niesamowite rzeczy na w-fie, na miarę amerykańskich cheerleaderek, niestety, stalową ścianę brzucha miała zamurowaną tłuszczową fasadą. Stąd też wniosek: nie schudnie się samymi ćwiczeniami! To tylko 25% sukcesu, 75% to prawidłowo zbilansowana dieta.
 Jeśli jednak podjęliście się już diety, której skrupulatnie się trzymacie i szukacie czegoś skutecznego na rzeźbę brzucha... Bardzo dobrym zestawem jest znana wszystkim 6Weidera (klik i klik).

źródło

 Sama skończyłam i polecam. Już w drugim tygodniu dostrzegłam wyraźne pionowe linie - to były zarysy mięśni prostych brzucha. Program jest dobry, ponieważ w pierwszym tygodniu nastawiony jest głównie na "rzeźbę" i wprowadzenie w rytm ćwiczeniowy, później zaś, w miarę wydłużania się czasu ćwiczeń powyżej 20 minut, faktycznie wpływa na zanik tkanki tłuszczowej z brzucha.
 Ech, czyli właśnie sama sobie zaprzeczyłam i da się schudnąć z konkretnej części ciała ;) Ważne jednak jest, by zrozumieć, jak ten mechanizm działa. Z doświadczenia wiem, że osoby, które uważają się za grube i najbardziej chcą schudnąć, mają największą wiedzę na temat całego procesu. Jeśli trafiły tu takie osoby, pewnie niczym Was nie zaskoczyłam. Ba, pewnie wyłapaliście w moim wpisie dużo nieścisłości. W takim wypadku zapraszam do dyskusji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz