czwartek, 21 sierpnia 2014

Ziaja vs Farmona - krem matujący dla cery tłustej

Hej,
jako że skończył się mój krem matujący, a nie lubię monotonii kosmetycznej, postanowiłam kupić sobie coś nowego...



Poznajcie krem nawilżający balans korygująco-ściągający z serii liście manuka.


Oto opis ze strony producenta:

oczyszczanie skóry normalnej, tłustej i mieszanej
Nietłusty, bardzo lekki krem z filtrami przeciwsłonecznymi. Szybko się wchłania, jest idealny pod makijaż. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczająceEkstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym

*** No właśnie, czym właściwie jest ta Manuka, skąd właściwie Ziaja ją wytrzasnęła?
 Z nazwą Manuka spotkałam się już na zajęciach z towaroznawstwa. Ćwiczenia dotyczyły miodów i wtedy właśnie dowiedziałam się, że istnieje pewien specyfik, który jest lekarstwem na wszystkie choroby :)Miód Manuka jest wytwarzany przez nowozelandzkie pszczoły. Nektar pochodzi z krzewu Leptospermum scoparium.  Kosztuje średnio 300zł/1kg. Co do jego właściwości: dzięki methylglyoxalowi, miód ma właściwości zbliżone, a czasami i silniejsze od antybiotyków. Tę substancję aktywną znajdziemy i w innych miodach, jednak w miodzie z manuki jest go po tysiąckroć więcej. 
Miód ma działanie bakteriobójcze, wirusobójcze, probiotyczne. Regularnie spożywany doskonale wpływa na problemy żołądkowo-jelitowe (angina, refluks, wrzody, nadwrażliwe jelita). Leczy też trądzik, liszaje i egzemę. 
Stosowany zewnętrznie, jako składnik masek, ma działanie wygładzająco-oczyszczające. Doskonale wpływa na gojenie się ran, zwłaszcza tych "trudnych", wrzodziejących.
Mój wykładowca kupił słoiczek dla swoich dzieci. Niestety, pociechom zagraniczny miód nie smakował.
Moje stanowisko jest takie, że faktycznie, miód może i dobry, ale ja sama jem "zwykły", od rodzinnego pszczelarza polskiego i nie choruję. Przy czym za słoik płacę 35-40zł.
Ale powyższe informacje na pewno nie działają na niekorzyść Ziaji :)


ściągająco-łagodzący glukonian cynku 
 -->Zn jest dobrze znanym antyoksydantem, doskonale przyspiesza gojenie się ran.

normalizujący kwas oleanolowy
 -->Wykazuje liczne właściwości farmakologiczne, takie jak działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, grzybo- i pierwotniakobójcze, przeciwbólowe, przeciwnowotworowe, oraz przeciwcukrzycowe, moduluje także funkcjonowanie układu immunologicznego i krwionośnego - powiedziała Wikipedia.

substancje czynne głęboko nawilżające
biodostępna sól kwasu hialuronowego
 --> Tego pana chyba nie muszę nikomu przedstawiać. (Swoją drogą, właśnie zamówiłam sobie kwas hia i mam zamiar go dodawać do żelu pod oczy. Dam znać, co wyjdzie)
alga brunatna Laminaria ochloreuca o Algach więcej w TYM wpisie

substancje czynne ochronno-korygujące
fotostabilne filtry UVA/UVB
wygładzający pigment balance

czysta i świeża skóra
• Reguluje pracę gruczołów łojowych.
• Zmniejsza tłustość skóry oraz zapewnia efekt matujący.
• Redukuje zaskórniki i przeciwdziała ich tworzeniu.
• Skutecznie nawilża oraz łagodzi podrażnienia.
• Pozostawia skórę zadbaną, gładką o jednolitym kolorycie.

Skład z wyróżnieniem składników, na które producent zwraca nam uwagę:
 Aqua, c12-15 alkyl benzoate (niegroźny konserwant), glycerin, butyl methoxydibenzoylmethane (filtr), ethylhexyl methoxycinnamate (filtr), isononyl isononanoate, cetyl alcohol*, cyclopentasiloxane, glyceryl stearate*, peg-100 stearate, potassium cetyl phosphate, panthenol, dimethicone, methylene bis-benzotriazolyl tetramethylbutylphenol (nano)(filtr), octocrylene (znowu filtr), butylene glycol, enantia chlorantha (bark) extract, oleanolic acid, laminaria ochroleuca extract (alga), caprylic/capric triglyceride, zinc gluconate (glukonian cynku), sodium hyaluronate (sól kwasu hia), propylene glycol, leptospermum scoparium leaf extract(MANUKA), sodium polyacrylate, ci 77891 (titanium dioxide)(filtr), mica (pigment mineralny), tin oxide (pigment), xanthan gum, DMDM hydantoin (formaldehyd!), methylparaben, ethylparaben, parfum, benzyl salicylate, hexyl cinnamal, limonene, linalool, citral, eugenol, sodium hydroxide

Martwią mnie zaznaczone gwiazdkami alkohol cetylowy i stearynian glicerolu, gdyż w stanie czystym wykazują działanie komedogenne (sprzyjają powstawaniu zaskórników).
No i teraz, kiedy odkryłam w składzie formaldehyd, na pewno nie sięgnę po niego drugi raz. Za dużo się nawąchałam tego świństwa w czasie studiów, by teraz jeszcze dodatkowo się podtruwać.


A teraz czas na naszego drugiego gościa :)

HERBAL CARE pielęgnacja twarzy
Krem normalizująco-matujący na dzień i na noc

HERBAL CARE twarz herbata

Co mówi producent:
 Krem zawiera skuteczne dla skóry, naturalne składniki aktywne, które zapewniają doskonałą pielęgnację oraz poprawiają jej kondycję i wygląd. Specjalnie opracowana, bogata receptura redukuje niedoskonałości, matuje tłuste partie skóry, a także poprawia koloryt skóry i odświeża, pozostawiając delikatną i aksamitnie gładką. Dodatkowo delikatna konsystencja i przyjemny zapach zwiększają komfort stosowania.

 Ekstrakt z zielonej herbaty tonizuje, łagodzi podrażnienia oraz chroni skórę przed wolnymi rodnikami.
 Ekstrakt z oczaru wirginijskiego zmniejsza widoczność rozszerzonych porów oraz sprawia, że skóra odzyskuje równowagę i nabiera zdrowego kolorytu.
 Bioaktywny Cynk PCA hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie trądziku i stanów zapalnych oraz reguluje wydzielanie sebum odpowiedzialnego za świecenie się skóry.
 Biokompleks matujący doskonale pielęgnuje skórę tłustą i mieszaną, zapewniając jej komfort i świeży wygląd przez cały dzień.
 Masło Shea jako naturalny filtr UV chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych oraz doskonale wygładza skórę.
 Receptura kremu została wzbogacona w inutec, naturalny prebiotyk, który zwiększa skuteczność pozostałych składników oraz korzystnie wpływa na stan skóry chroniąc ją przed przesuszeniem i powstawaniem podrażnień.

Spektakularne efekty:

Natychmiastowe i długotrwałe zmatowienie, poprawa kolorytu skóry, zredukowane niedoskonałości i mniej widoczne pory, skuteczna ochrona przed błyszczeniem.

Skład: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Ethylhexyl Stearate, Isohexadecane, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Glyceryl Stearate Citrate, Polypropylene, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Camelia Sinesis (Green Tea) Leaf Extract (zielona herbata), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water (oczar wirginijski), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Zinc PCA, Inulin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.
W składzie znajdziemy wszystko, co obiecał nam producent (jakżeby inaczej). Nie mogłam się doszukać tego inutecu, może któraś z Was go widzi?



Krem z Ziaji kupiłam za 11zł, Farmonę za ~9zł. Po pierwszy sięgnęłam sama, do drugiego namówiła mnie ekspedientka w Hebe. Jak porównywałam ze sobą oba kremy? 
Kupiłam je dzień po dniu. Ten drugi z myślą o mojej mamie, która narzekała na świecącą się skórę. Lewą stronę twarzy smarowałam Ziają, prawą Farmoną. 

APLIKACJA
Farmona zapakowana jest w szklany słoiczek, Ziaja natomiast w tubę. Zaraz po kupieniu kremu osobiście preferuję tubę (krem nie wchodzi pod paznokcie). Jednak po pewnym czasie, gdy już dziesięć upewnimy się, że z tubki nie da się nic wycisnąć i w końcu ją rozetniemy, i tak wyjdzie na to samo.

ZAPACH
Baaaaaaaaaardzo zwracam uwagę na zapachy kosmetyków. Jestem zdania, że im coś mocniej pachnie, tym lepiej :)
Farmona obiecuje nam "przyjemny zapach". I rzeczywiście, gdy wsadzam nos w słoiczek wyraźnie czuć świeży aromat, lekko cytrusowy, sądzę jednak, że przede wszystkim czuć tutaj geranium.
Natomiast jeśli chodzi o Ziaję... Mhmmmmmmmmmmm... Nie wiem, czemu producent o tym nie wspomina. Zapach jest cudowny. Przypomina żelki colowe, ale wyzbyty jest słodkości, czuć też odrobinę czegoś miętowego. Może bardziej eukaliptusowego? Nie mam pojęcia co tak pachnie, ale jest przecudowne <3

KONSYSTENCJA
Z góry proszę o wyrozumiałość w stosunku do jakości zdjęć. Niestety, nie mam aparatu (a szkoda, bo uważam, że to podstawa dobrego bloga -.-) i jesteście skazani na moją kamerkę internetową. Zdjęć z telefonu się wstydzę :P



 Farmona wydaje się być tłustsza. Ziaja faktycznie jest dość lekka.



Tutaj mamy zdjęcie po delikatnym rozmazaniu. Starałam się nałożyć dwie identyczne warstwy. Odczekałam też chwilę, by kremy same mogły się wchłonąć.  Ciężko jest jednak w ten sposób ocenić, który szybciej się wchłania, gdyż, Farmona jest jaśniejsza od bielutkiej Ziaji. 

WCHŁANIANIE
Po 2 minutach od aplikacji na oczyszczoną skórę delikatnie badam opuszkami palców oba policzki. Posmarowany Farmoną wydaje się być nietknięty kremem. Na drugim wyraźnie czuć wchłaniający się krem. Ziaja najzwyczajniej na świecie wypada tłusto.
Nie dowierzam i robię na ręce dwie identyczne kropki z obu kremów. Po pierwszych minutach wydaje się, że Farmona wchłania się szybciej, ale zwalam to na kolor kremu. Po 10 minutach po obu kremach zostały niewyraźne smugi. Patrzę pod światło widzę wyraźnie: Ziaja zostawiła film w kształcie kółka. Po Farmonie nic.

EFEKT MATUJĄCY/ŚCIĄGAJĄCY
Ziaja to niewypał. Już po kilku godzinach świecę się jak bombka choinkowa. Czuję pod palcami wypływające sebum. Natomiast gruczoły po drugiej stronie twarzy jakby zasnęły. Po 9h poza domem patrzę w lustro i widzę wyraźną różnicę. Działanie Farmony osłabło, ale nadal jest to jakieś działanie, w przeciwieństwie do ruchów pozorowanych po drugiej stronie.

PODSUMOWANIE
Ziaja reklamuje się jako krem lekki, tymczasem przy Farmonie wychodzi na Dermosan. Ziaja zapewnia, że będzie regulować pracę gruczołów, zapewni efekt matujący - jest to nieprawda. Nie widzę też redukcji zaskórników, ale to jestem skłonna wybaczyć, bo moje zaskórniki są akurat nieśmiertelne. Jeśli chodzi o łagodzenie podrażnień, to nie ma szału, wolę krem antyseptyczny Himalaya.
Spektakularne efekty Farmony okazały się być rzeczywiście spektakularne ;) Słowem nie wspominają o szybkości wchłaniania kremu, a to jednak duży plus. Świetnie nawilża, faktycznie matuje i zapobiega błyszczeniu.
O poprawie kolorytu nie mogę się wypowiedzieć, bo nie mam żadnych przebarwień.

Tak więc:
Nigdy więcej tej Ziaji! Spodziewałam się czegoś więcej po mojej ulubionej firmie. Ale nie ma tego złego: używam kremu na noc, mieszając z Himalayą, by lepiej się wchłaniała. W tej roli sprawdza się znakomicie.
TAK dla kremu matującego Farmony. Może czas się otworzyć na inne firmy? ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz